Daddy stał jak słup, a kopara mu opadła.Przyjaciele stali ze zdziwionymi minami czekając na jego reakcję.
- No powiedz coś!- powiedziała po chwili Ver
- Nie wiem co mam powiedzieć... jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świcie!- rzucił się im po kolei na nich.
Chłopaki i dziewczyny stali wzruszeni czekając na uścisk Liam'a. W pomieszczeniu znajdowało się dużo różnych osób, które każdy zaprosił. Julie wesoło i śmiało rozmawiała z Joshem Davine. Spóźniony David z zespołu Breathe Carolina przykleił się natychmiast do Veronicy, za nim przyszedł Billie Joe Armstrong,
któremu w oko wpadła szatynka Susann. Billie jest wokalistą jej jednego z ulubionych zespołów. Dlatego bardzo się ucieszyła z jego obecności. Liam porwał Vicky do tańca.
- Harry to jest David.- przedstawiła Ver
- Cześć. - podał mu rękę lokaty
- Siema.- odburknął mu David
Harry nie polubił tego kolegi Ver.
- Idę po picie. zaraz wracam- powiedział do dziewczyny
- No ok.
Po krótkiej chwili lokaty wrócił i zastał Veronicę całującą się z tym kolesiem.W ręku trzymał dwie szklanki z alkoholem dla siebie i Ver. W chłopaku zagotowały się wszystkie myśli. Zdenerwowany rzucił jedną ze szklanek w chłopaka, który całował jego dziewczynę. Styles był na granicy wytrzymałości.
Para przestała się całować.
- Harry coś ty zrobił?! Porąbało cię?!
- Mnie?! To ty się całujesz z jakimś kolesiem!
- To był przyjacielski pocałunek...- tłumaczyła się dziewczyna
- Jak mogłaś?- rzucił wybiegając z pomieszczenia.
- Harry zaczekaj!- wybiegła za nim
Gdy, tylko znalazł się poza domem usiadł na schodkach. Veronica usiadła koło niego.
- To nie tak...
- Nie rozumiem... mówisz mi, że mnie kochasz, a całujesz się z kim popadnie!- krzyknął wstając i kopnął szklaną butelkę, która znajdowała się obok schodków. Butelka rozbiła się o ścianę budynku obok, a Styles odwrócił się w stronę swojej dziewczyny ze łzami w oczach. Jego oczy na co dzień były zielone pełne radości i wigoru, lecz teraz w jednej chwili stały się szare pełne bólu, żalu i rozpaczy, którą zgotowała mu najukochańsza osoba na świecie.Brunetka stała wpatrując się w postać stojącą przed nią, po policzku chłopaka spłynęła jedna zimna słona łza. Nie mogła wydusić ani słowa widząc tę rozpacz znajdującą się w jego oczach.Z domu wyszedł David i okrył ją kurtką oraz wrócił z nią do środka.Nagle Styles szybko odwrócił głowę i pobiegł przed siebie. Dobiegł do parku usiadł na ławce, a z jego oczu popłynęło stado słonych z goryczy łez. Jego okna na świat dosłownie krzyczały z bólu, który odczuwał.Wstał i wydarł się na całe gardło, a następnie bezwładnie opadł na kolana chowając twarz w rękach. Wystarczyła jedna głupia chwila, aby popsuć wszystko co było między nimi. Teraz ten chłopak był wrakiem. On nadal nie mógł się pozbierać i ciągle ronił łzy nad tym wszystkim co się wydarzyło.Po długich godzinach spędzonych w parku podniósł się i chwiejąc usiadł na ławce. Wyciągną swój telefon i wybrał numer do Louisa.
- Tak?- usłyszał głos Tomlinsona w słuchawce
- Możesz przyjść po mnie do parku?- zapytał drżącym głosem
- Harry... co jest?! Zaraz będę, czekaj na mnie.
Po niecałych 5 minutach Lou pojawił się w umówionym miejscu.
- Co ci jest? Płakałeś?- zapytał delikatnym głosem
- Ver całowała się z Davidem...- wyjąkał loczek
- Przykro mi...
Louis widząc w jakim jego przyjaciel jest stanie postanowił zawieść go do 2 domu chłopaków i zaopiekować się nim.
- Chodź ze mną.- pociągnął go pasiasty
Zapakował go do samochodu i ruszył. Gdy dojechali Styles skierował się w stronę sypialni biorąc po drodze chusteczki higieniczne. Kiedy Tommo wszedł to pokoju ujrzał czerwone od płaczu oczy i zaczerwieniony nos.
4 komentarze następny rozdział
Wiki, kurwa ;((((
OdpowiedzUsuńDobre, dobre. Dawaj dalej.
OdpowiedzUsuńkurwa, Sue się farbnęła że jest szatynką? xD
OdpowiedzUsuńdawaj dawaj ^^